Sobotę zaczęliśmy spokojnie – od sesji refleksji i uważności z Kelsey. Tym razem skupiliśmy się na wdzięczności, bilansowaniu energii i świadomym odpoczynku. To była idealna okazja, by zatrzymać się na moment i spojrzeć na wszystko, co już za nami.
Później – czas wolny na zakupy pamiątek, spacery po Walencji i cieszenie się jej niespiesznym, południowym rytmem. Kawa, churros i rozmowy na placach – tego potrzebowaliśmy.
Wieczorem natomiast – kulminacyjny punkt dnia i chyba całego wyjazdu: nocne wyjście do Ciudad de las Artes y las Ciencias, czyli Miasta Nauki i Sztuki. Futurystyczna architektura, gra świateł, interaktywne wystawy – wszystko robiło ogromne wrażenie.
Dzięki wcześniejszym zajęciom cyfrowym, każdy samodzielnie pokierował swoją trasą, a niektórzy nawet pomagali turystom, którzy się zgubili! 🙂
Zwiedzanie wystaw nocą miało swój wyjątkowy klimat – nauka przenikała się z magią, a sztuka z technologią. To był wieczór, który zostanie z nami na długo.


